Poprzedni wpis zawierający przegląd kilku tytułów koreańskiego kina sensacyjnego stał się jednym z najpopularniejszych na naszym blogu. Teraz, mniej więcej po roku, czas na kolejną odsłonę. W zestawieniu liczba tytułów została okrojona, zamiast sześciu są cztery, ale opisane nieco szerzej niż poprzednio.
"The Big Swindle" (2004), reż. Choi Dong-hoon

"A Dirty Carnival" (2006), reż. Yoo Ha
Koreański neo-noir o głęboko pesymistycznej wymowie, stylistyczne nawiązanie do europejskiego kina lat 70-tych. Realistyczny i znacznie mniej romantyczny w ukazaniu życia przestępczego niż chociażby "Election" Johnniego To. Historia nisko stojącego w hierarchii młodego gangstera, który walczy o poprawę swojego losu. Rozczarowany dotychczasowym życiem, brakiem perspektyw i pieniędzy, pomijany, wykorzystywany, tyrający za grosze, ledwo wiążący koniec z końcem, desperacko starający się uchronić rodzinę przed eksmisją, zaczyna rozumieć jak wielką cenę ma życie w półświatku oraz z jakimi wyrzeczeniami jest związane. Po otrzymaniu upragnionego awansu sytuacja niewiele się zmienia, coraz częściej myśli o wycofaniu się i normalnym życiu, ale nieśmiałość i nieporadność w podjęciu ostatecznej decyzji komplikuje jego położenie. Opowieść o mrocznej naturze świata przestępczego i o tym jak bardzo niezdecydowany potrafi być gangster, który nikomu nie może zaufać. Subtelne studium opuszczenia, zdrady i wszystkich kłamstw, jakie pojawiają się pomiędzy.
Moss (2010), reż. Kang Woo-suk

"Montage" (2013), reż. Jeong Keun-seob
Thriller kryminalny opierający się na dwóch bardzo popularnych motywach w kinie koreańskim ostatnich lat - porwaniu dziecka i przedawnieniu prowadzonego śledztwa. Piętnaście lat temu została porwana mała dziewczynka, której nigdy nie odnaleziono. Teraz na kila dni przed przedawnieniem sprawy, ktoś umieszcza kwiat na miejscu zdarzenia. W miejscu znanym tylko trzem osobom - detektywowi, który prowadził sprawę, matce oraz porywaczowi. Kilka dni po tym zdarzeniu dochodzi do porwania kolejnego dziecka. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Nie jest to klasyczny przedstawiciel gatunku, bowiem reżyser rezygnuje z rozbudowanych scen akcji i przemocy na rzecz suspensu i emocjonalnego dramatu trójki bohaterów związanych ze sprawą porwania, choć początek filmu na to nie wskazuje. Głównym atutem "Montage" jest umiejętnie opowiedziana historia i starannie skonstruowana intryga, która zwodzi i sprytnie manipuluje widzem, prowadząc do zaskakującego finału.
vindom
"A Dirty Carnival" i "Montage" mam i są w ścisłej czołówce do obejrzenia :)
OdpowiedzUsuńDwa pozostałe też sugeruję dorzucić, a zwłaszcza "Moss".
UsuńJa mam spore zaległości w kinie koreańskim. W tej chwili przypomina mi się tylko "Oldboy", który niedawno przypomniałem sobie dzięki telewizji. Czy powyższe filmy też są tak bezkompromisowe w ukazywaniu przemocy jak "Oldboy", gdzie są sceny typu wybijanie zębów lub odcinanie języka? Czy może jednak bliżej im do klimatycznego neo-noir? Tak czy inaczej, chciałbym je obejrzeć.
OdpowiedzUsuńParę tygodni temu zacząłem oglądać "Słodko-gorzkie życie", ale musiałem przerwać (nie dlatego że mi się nie podobał) i zapomniałem do niego wrócić. Tak więc i tę zaległość trza nadrobić.
Z wymienionych to najmocniejszy w kwestiach brutalności jest "A Dirty Carnival", ale żaden z tego naturalistyczny hardcore, tylko mocny realizm. Pozostały trzy mieszczą się, że tak powiem, w średniej filmowej. Także trudno o kontrowersyjność.
UsuńWedług opisu "A Dirty Carnival" przypomina mi stylem koreański "Breathless" (2008). Zobaczę, porównam :)
UsuńA jak zobaczysz i porównasz, możesz jeszcze opisać.
Usuń,, Mossa '' wpisuję na wokandę.
OdpowiedzUsuń