Czteroodcinkowy dramat kryminalny Channel 4 "The Fear" (2012) w zalewie telewizyjnych produkcji przeszedł zupełnie niezauważony. Charakterystyczny los dla większości mini-seriali, gatunku, w którym przede wszystkim specjalizują się Brytyjczycy. Warto o nim pisać, warto przypominać, bowiem niezasłużenie został skazany na przemilczenie. Jeśli komuś podobało się "Top of the Lake", to tym bardziej powinien obejrzeć "The Fear". I nie chodzi tu o podobieństwo fabularne, bo oba te seriale poza wspólną szufladką z napisem "serial kryminalny" mają niewiele wspólnego. Rzecz rozchodzi się o grę aktorską, a właściwie o jedną osobę - Petera Mullena. Chwalony za występ w australijskiej produkcji Jane Campion, w "The Fear" stworzył jeszcze bardziej złożoną i skomplikowaną postać. Cały serial to popis jednego człowieka, w którym potwierdza skalę swojego talentu i możliwości.
Na początek warto wyjaśnić czym jest "The Fear". Jest to serial kryminalny, właściwie to dramat gangsterski, inny niż wszystkie. Fascynujący, wciągający, do pewnego stopnia świeży i oryginalny. Chociaż za każdym razem ocena stopnia oryginalności każdej produkcji dostarcza sporo kontrowersji. Generalnie większość motywów była pokazywana już w przeszłości, stąd bardzo często u widzów zniechęcenie i szybkie znużenie oglądaniem w kółko tego samego, tego, co już dobrze znane, bo tyle razy widziane. A jednak "The Fear" potrafił połączyć klasykę tematyczną z zupełnie nowatorskim podejściem i wątkiem przewodnim. Gangster ze starej szkoły, obecnie bliski emerytury biznesmen, zostaje zmuszony do stawienia czoła przestępcom nowej ery, którzy pochodzą z Europy Wschodniej, przypominają barbarzyńców i nie uznają żadnych zasad. Interesuje ich jedynie zdobycie władzy oraz zaprowadzenie własnych porządków. Brzmi to cokolwiek banalnie, bo ustawienie w roli głównej starzejącego się gangstera, który musi bronić swej pozycji i stanu posiadania, w historii kina czy telewizji było przerabiane już wielokrotnie. Tym co wyróżnia "The Fear", sprawiając że skręca on ze szlaku wytyczonego przez inne dramaty gangsterskie, jest uczynienie centralą postacią osoby znajdującej się we wczesnym stadium demencji, której uporządkowane dotąd życie stopniowo zaczyna wymykać się spod kontroli, pogrążając w chaosie i wpływając na związki z najbliższymi. Ukazanie ciekawego założenia: Jeśli bowiem demencja sprawia, że nawet łagodni ludzie stają się agresywni, a pozornie miłe wspomnienia z przeszłości stać mogą się źródłem udręki dla chorego, to co stanie się, gdy taka choroba dotknie gangstera, a więc człowieka z natury zdolnego do agresji, przemocy, o przeszłości skalanej masą haniebnych czynów.
Kiedy gangster ogłasza, że wszystko czego chce to odrobina spokoju, można być pewnym, że niedługo na jego terytorium rozpęta się krwawa batalia, a on sam zostanie wciągnięty w sam środek bezwzględnej walki o władzę, dominację i wpływy. Richie Beckett, były gangster, obecnie biznesmen - lokalny magnat nieruchomości, od dłuższego czasu niepodzielnie panuje w kryminalnym półświatku nadmorskiego Brighton (oszałamiające efekty wizualne ukazujące miasto). Dogadał się z policją, zaprowadził pokój, zbudował swoje imperium, wydaje się, że w pełni panuje nad sytuacją. Okres prosperity ma zostać uwieńczony podpisaniem umowy z miastem na rewitalizację nabrzeża. Ten projekt to interes życia Becketta, ( przypomina Boba Hoskinsa w The Long Good Friday ) który nie tylko potwierdzi jego pozycję, ale jeszcze bardziej uwiarygodni jako lokalnego, praworządnego przedsiębiorcę, który zapewni ludziom pracę. Lecz w momencie, gdy niewiele brakuje do przyklepania interesu, uporządkowane życie Richiego, a właściwie sielanka pełna dobrobytu, w szybkim tempie zaczyna się rozpadać. Życie rodzinne ulega dezintegracji, podpisanie kontraktu zaczyna się przedłużać, rada miejska nie podejmuje ostatecznej decyzji, zaś Beckett zaczyna cierpieć na kłopoty z pamięcią i koncentracją. Dowiaduje się, że symptomy utrudniające mu normalne funkcjonowanie to początek bardzo agresywnej i złośliwej formy choroby - Alzheimera, od której nie ma ratunku. Może być już tylko gorzej. Na domiar złego poważne kłopoty zaczynają sprawiać synowie, Cal i Matty. Richie poświęcając się karierze w biznesie przekazał im część władzy. Cal uwikłał się w interesy z Albańczykami, złożył obietnice, których nie potrafił wypełnić, czym ściągnął na siebie bardzo poważne kłopoty. Albańczycy dostrzegli jego liczne słabości i postanowili je wykorzystać, aby obalić hegemonię jego ojca i zająć po nim miejsce. Szantażem starają się postawić w szachu Cala, by pełnił funkcję ich marionetki. Sytuacje próbuje załagodzić Matty, ale jego starania kończą się tym, że Albańczycy stają się jeszcze bardziej pewni siebie.

Kreacja Mullena to jak spacer po linie, balansowanie na granicy pomiędzy okresową wrażliwością, bezradnością, a przerażającym okrucieństwem. Trudno oderwać wzrok od ekranu. Odtwórca głównej roli bezbłędnie wyłapuje zarówno trudności z jakimi przychodzi opanowywanie wściekłości jak i żałosne chaotyczne wywody towarzyszące wzrastającemu poczuciu samotności u człowieka, który nie może zrozumieć, co się z nim dzieje. W przebłyskach świadomości nie potrafi pogodzić się z postępująca chorobą. Mullan znakomicie oddaje stan umysłu swego bohatera, bezradnie próbującego zapanować na wymykającym mu się życiem, zachować kontrolę nad emocjami, odruchami przed ostatecznym stoczeniem się w nicość. Nadać temu, co zostało, sens, uratować się przed nadciągającym chaosem. Nieustannie prowadzi walkę między rzeczywistością, a urojeniami, wytworami chorej wyobraźni. Rozpad umysłu Becketta najlepiej obrazuje ciągłe, niemal uporczywe wracanie w myślach do wydarzenia sprzed 30 lat, gdy Richiemu wydaje się, że zabił młodą dziewczynę, świadka jednej z popełnionych zbrodni. Jego wina jest namacalna, szuka odkupienia za tamte wydarzenia i dlatego zdaje mu się, że musi uwolnić ją od Albańczyków czyhających na jej życie. Bo i też Beckett w pewnym momencie stara się już tylko osiągnąć zbawienie jako człowiek. Jako nieuleczalnie chory przestępca i tak skazany jest na porażkę. Blokady zwalniające proces kojarzenia, nieoczekiwane dłużyzny, okresowe zawieszenia, w których myśli jakby ulatywały bądź niespodziewanie powracały, nagle, bez związku z aktualnie dziejącymi się zdarzeniami, by zaraz szybko ponownie gdzieś ulecieć, pauzy między dialogami pozwalają lepiej zaobserwować stan Becketta. Dały możliwość popisu aktorowi pokazania jak wygląda codzienne zmaganie się z tak straszną chorobą. Jak bardzo odczłowiecza każdego, nawet wtedy gdy dotyka okrutnego człowieka, gangstera. Takiego jak Beckett.
vindom
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz