Policjanci w filmach na ogół są tymi dobrymi, stoją na straży prawa, bronią słabszych, łapią różnej skali bandziorów. Ale jak to bywa od każdej, również od tej reguły istnieją wyjątki, bowiem nie wszystkich gliniarzy można zaliczyć do grona uczciwych. Od dziesięcioleci portrety podłych, skorumpowanych, nadużywających uprawnień, ulegających narkotykowo-alkoholowym nałogom psychopatów, kryjących się za policyjną odznaką stanowią pożywkę dla przemysłu filmowego. Choć brzmi to okropnie niekiedy bywają bardziej zdeprawowani niż przestępcy, których mają przecież łapać. Niemniej właśnie ich zła natura, spaczony charakter czy zwichrowana psychika sprawiają, że takie niezapomniane wizerunki nieustannie fascynują, tworząc nieodzowną część kryminałów, thrillerów oraz filmów sensacyjnych.
Subiektywne zestawieniu sześciu najbardziej odrażających gliniarzy w kinie. Z takim zastrzeżeniem, że brałem pod uwagę jedynie oficerów, zwykłymi mundurowymi nie zaprzątałem sobie uwagi. Nie żeby były to role niewarte wspomnienia. Bo Ray Liotta w "Unlawful Entry" (1992) bądź Woody Harrelson w "Rampart" (2011) stworzyli wyraziste, na długo zapadające w pamięć kreacje. Wolałem jednak skupić się na policjantach trochę większego kalibru.
Na pewno kogoś pominąłem, o kimś zapomniałem, zwłaszcza, że ominąłem praktycznie kino europejskie z uwzględnieniem włoskiego poliziotteschi oraz kino azjatyckie. Także, jeśli ktoś ma jakiś swój własny typ, chciałby się nim podzielić, to niech śmiało wpisuje w komentarze. Aha, byłbym zapomniał - kolejność w rankingu przypadkowa.
Na pewno kogoś pominąłem, o kimś zapomniałem, zwłaszcza, że ominąłem praktycznie kino europejskie z uwzględnieniem włoskiego poliziotteschi oraz kino azjatyckie. Także, jeśli ktoś ma jakiś swój własny typ, chciałby się nim podzielić, to niech śmiało wpisuje w komentarze. Aha, byłbym zapomniał - kolejność w rankingu przypadkowa.
Sauveur Cristini, "Dobermann" (1997)
Mike Brennan, "Q&A" (1990)

Hank Quinlan, "Touch of Evil" (1958)

Alonzo Harris, "Training Day" (2001)
Detektyw Alonzo Harris to nie byle jaka osobistość w policji Los Angeles. Wielokrotnie nagradzany za walkę z handlarzami narkotyków mógłby stać się prawdziwym autorytetem dla młodych policjantów, gdyby nie jedna rzecz. Przez lata służby udpodobnił się do tych, których ścigał, a przed którymi zobowiązał się bronić społeczeństwo. Moralna granica Harrisa uległa zatarciu, on sam przestał odróżniać dobro od zła, stał się piewcą relatywizmu, uległ złu, korupcji, a co gorsza wciągnął w to innych funkcjonariuszy. Nie miał problemu z zabiciem handlarza narkotyków i późniejszym podziałem jego majątku na spółkę z kolegami. Jako sprawny manipulator starał się zdeprawować młodego policjanta, którego nadmierny idealizm mógł wywołać w nim wyrzuty sumienia. Gdy te próby zawiodły, zdecydował się wystawić go latynoskim gangsterom. A do listy pomniejszych grzechów można by przecież dodać np. posługiwanie się fałszywymi dokumentami, kradzież czy wiarołomstwo względem żony. Zasłużony Oscar dla Denzela Washingtona.
The Lieutenant, "Bad Lieutenant" (1992)
Anonimowy porucznik z nowojorskiej policji to w wykonaniu Harveya Keitela prawdziwa perełka. Doskonały przykład totalnej patologii wkradającej się w życie człowieka. Bohater filmu Abela Ferrary jest nihilistą totalnym, a jakby tego było mało to przyjmuje łapówki, kradnie narkotyki, które bez względu na rodzaj sam zażywa w dużych ilościach, by następnie sprzedać je dilerom, nie interesuje się własną rodziną, klnie przy dzieciach, jest uzależniony od seksu z prostytutkami oraz hazardu, na który traci masę pieniędzy, zaciągając przy okazji kolosalne długi u ludzi z półświatka. Początkowo nie bardzo interesuje się sprawą zgwałconej zakonnicy, ale właśnie owo rozpoczęte od niechcenia dochodzenie stanie się początkiem zwrotnym w jego życiu, początkiem wydobywania się z piekła, jakie sam sobie zgotował na drodze ku samozniszczeniu.
Norman Stansfield, "Leon: The Professional" (1994)

Tcheky Karyo w 'Dobermanie' to faktycznie niezły huncwot ; nigdy nie zapomnę ciągnącej się w nieskończonośc sceny, jak Cristini je kolosalnego sandwicza i spokojnie sobie rozmawia z jakimś typem, a dwa metry za nim kolo glanuje leżącą na chodniku laskę, niczym Jo Prestia w 'Nieodwracalnym'.
OdpowiedzUsuńDołożylbym Dennisa Pecka ( Richard Gere) z 'Internal Affairs' Figgisa, m.in. za perfekcyjną dwulicowosc. No i ma się rozumiec Lou Fordw ( Casey Affleck) w ' Killer inside me' za całokształt.
Pecka właśnie pominąłem z uwagi, że był tylko mundurowym. O "The Killer Inside Me" zapomniałem, ale też by mi trochę pod zestawienie nie pasował.
OdpowiedzUsuńKaryo podobną rolę miał w "Crying Freeman" i "Kiss of the Dragon". Zawsze mnie zastanawiało z jakich składników powstała ta kanapka. Tam jakieś papryczki były czy coś.
Właściwie to Kapitan Dudley Smith z "LA Confidential" by pasował - też strasznie dwulicowy
Co do kanapki, to przypominam sobie, że wyglądała w ciul smakowicie i była ogromna.
OdpowiedzUsuńZ Tcheky'm Karyo, bardzo lubię 'High Art' Waltera Sallesa ( choc gra tam rolę drugoplanową, jest po prostu świetny) i koniecznie muszę zdobyc i odswieżyc sobie
'Błękitne, jak Piekło' ( Bleu comme L'Enfer) Yvesa Boisseta, który widzialem sto lat temu w TVP i pamiętam tyle, że mi się strasznie podobał. I nie wiele więcej. Tcheky też tam zdaje się, grał jakiegoś wrednego gliniarza.
Ciekawe zestawienie. Mnie przychodzi na myśl Jimmy Egan - postać, jaką zagrał Colin Farrell w "Pride & Glory" - w jednej scenie groził, że przypali dziecko żelazkiem. Wspomniany wyżej Dudley Smith też by się nadawał. No i przypomniała mi się jeszcze mała rólka w "Asfaltowej dżungli" - skorumpowany porucznik Ditrich (Barry Kelley). I chyba porywacz w "Okupie" był policjantem, jeśli dobrze pamiętam (zagrał go Gary Sinise). W kinie francuskim, włoskim i azjatyckim też pewnie sporo przykładów by się znalazło.
OdpowiedzUsuńWashington w "Dniu próby" rewelacyjny, zgadzam się że Oscar zasłużony. Koniecznie muszę obejrzeć "Dotyk zła", to jedna z moich największych zaległości.
"Dotyk zła" koniecznie trzeba obejrzeć, typowy "must see", już pierwsza scena jest kapitalna i przeszła do historii.
UsuńZ azjatyckiego kina to, jak słyszałem, bohater z "Violent Cop" - reżyserski debiut Kitano - pasowałby jak ulał do rankingu. Będę musiał poszukać go i obejrzeć. Chociaż w azjatyckim kinie czasem trudno odróżnić zwyczajnego gburowatego pracoholika wśród policjantów od faktyczne wariata typu "Stansfield".
'Violet Cop'to doskonały film, ale bohater w gruncie rzeczy stoi po Jasnej Stronie Mocy. Tyle że nie ma żadnych hamulców.
OdpowiedzUsuń